Wyobraź sobie miejsce, w którym możesz się zrelaksować, podnieść poziom energii i… poczuć się jak superbohater oddychający powietrzem wysokiej klasy. Brzmi jak magia? A to tylko komora normobaryczna – wynalazek, który zyskuje coraz większą popularność wśród osób dbających o zdrowie i urodę. Jednak jak każde dobrodziejstwo technologii, ma ona także swoją ciemniejszą stronę – skutki uboczne. Zanim więc zanurzysz się w przytulnej kapsule z podwyższonym ciśnieniem i tlenem, warto wiedzieć, co może pójść nie tak (spoiler: nie zamienisz się w mutantów, ale są pewne haczyki).

Co to właściwie jest ta komora normobaryczna?

Komora normobaryczna to specjalnie zaprojektowane pomieszczenie, w którym panuje podwyższone ciśnienie (zazwyczaj około 1500 hPa), wyższa zawartość tlenu oraz dwutlenku węgla, a także bogate w wodór powietrze. Wszystko to ma wspomóc regenerację organizmu, poprawić metabolizm i zadbać o nasze komórki, jakby właśnie wróciły z luksusowego spa. Brrr, technologia jak z filmu sci-fi, ale na szczęście dostępna dla zwykłych śmiertelników.

Nie wszystko złoto co się tlenem świeci

Chociaż korzyści z korzystania z komory normobarycznej są często szeroko reklamowane – mowa o lepszym samopoczuciu, szybszej regeneracji, poprawie kondycji skóry i wzrostu energii – to nie można zapomnieć, że istnieją także skutki uboczne komory normobarycznej. I chociaż nie są one spektakularnie dramatyczne (nikt nie eksplodował… jeszcze), to jednak mogą uprzykrzyć życie najbardziej wymagającym fanom biohackingu.

Tikająca głowa i zatkane uszy

Najczęściej zgłaszane niedogodności po sesji w komorze to uczucie zatkanych uszu, jakbyśmy właśnie wylądowali po tanim locie czarterowym. To efekt zmieniającego się ciśnienia, które działa na nasze ucho środkowe. Jeśli masz problemy z zatokami lub jesteś świeżo po infekcji, możesz poczuć się tak jak po nurkowaniu z betonowym hełmem. Ból głowy, zawroty, uczucie ciężkości – nie brzmi jak idealny plan na popołudnie, prawda?

Nie dla każdego tlen jak czekolada

Choć supernatlenione środowisko może przypominać zaproszenie do raju, niektórym osobom może bardziej przypominać wejście w strefę niekomfortu. Przesyt tlenu (czyli tak zwana hiperoksja) może prowadzić do podrażnień dróg oddechowych, bólu w klatce piersiowej i – w rzadkich przypadkach – zawrotów głowy. Osoby cierpiące na astmę lub problemy z układem oddechowym powinny podchodzić do sesji z pewnym respektem i najlepiej po konsultacji z lekarzem. Tlen to dobry przyjaciel, ale jeśli go nadużyć – potrafi się obrazić.

Skutki uboczne kontra efekty placebo

Oczywiście niektóre osoby zgłaszają efekty uboczne, które mogą mieć związek ze… zwykłą sugestią. Tak, nasz mózg to mistrz autosabotażu i potrafi przekształcić niewinne seanse tlenu w psychologiczną walkę z niewidzialnym wrogiem. W takich przypadkach skutki uboczne komory normobarycznej mogą być bardziej wynikiem psychiki niż realnych fizjologicznych oddziaływań. Tak czy inaczej, warto zwracać uwagę na swoje ciało (i głowę!), zanim obwini się komorę o wszystko, co złe.

Uwaga na przeciwwskazania

Pomimo że komory normobaryczne reklamuje się jako bezpieczne dla większości populacji, istnieją konkretne przeciwwskazania. Do najważniejszych należą: ciąża, niewyrównane choroby serca, nowotwory, infekcje wirusowe i bakteryjne oraz przewlekłe choroby płuc. Jeśli masz implanty, rozrusznik serca, klaustrofobię albo po prostu łatwo tracisz przytomność na dźwięk zamykających się drzwi – prawdopodobnie warto przemyśleć tę przygodę. I pamiętaj: skutki uboczne komory normobarycznej mogą zaskoczyć.

Nie da się ukryć: komory normobaryczne to fascynująca technologia, która może poprawić nasze zdrowie i samopoczucie – o ile używana jest z głową (a najlepiej po wcześniejszej konsultacji z lekarzem). Choć skutki uboczne komory normobarycznej nie są częste ani szczególnie dramatyczne, to jednak potrafią napsuć krwi i… zatkać uszy. Zatem zanim zdecydujesz się na sesję, dobrze się przygotuj – zarówno fizycznie, jak i mentalnie. A jeśli po wyjściu z komory poczujesz się jak heros gotowy podbić świat, to tylko pamiętaj, że nawet herosi czasem muszą przedmuchać zatoki.