Jeśli kiedykolwiek przeglądając encyklopedię (czyli klikając w Wikipedię o 2 w nocy), natrafiłeś na nazwisko Stanisław Myszkowski, i przeszło Ci przez myśl: „Czy to jakiś zapomniany bohater narodowy czy może celebryta epoki baroku?” – dobrze trafiłeś. Oto historia człowieka, który – choć nie nosił peleryny – miał spory wpływ na życie kulturalne i religijne Rzeczypospolitej Obojga Narodów. A przy tym dał się zapamiętać jako barwna postać epoki, w której kontusze były bardziej modne niż t-shirty z nadrukiem zespołów metalowych.

Szlachetne początki – Myszkowski nie z Myszy

Niech Cię nie zmyli nazwisko – Stanisław Myszkowski nie wziął się z nikąd. Urodzony w XVI wieku jako potomek znakomitego rodu herbu Jastrzębiec, od początku miał wpisany w życiorys złoty atrament. Rodzina Myszkowskich była bogata, wpływowa i jędrna jak dobrze wypieczona szynka na królewskim stole.

Stanisław, przyznajmy – miał niezłe wejście. W młodości studiował, podróżował, wdychał intelektualną atmosferę renesansowej Europy, a później z gracją wrócił do kraju, by błyszczeć na salonach i… w Kościele. Bo co tam dwór, jak można zostać biskupem i jeszcze rozdawać karty polityczne?

Kariera kościelna z bonusem literackim

Tak, nasz bohater nie tylko wznosił toast z królem, ale i głosił kazania. Jako biskup krakowski miał wpływ nie tylko na duchowieństwo, ale i na kulturę – wspierał mecenat artystyczny, a przy okazji prowadził życie godne pisarza epoki. Intelektualista z duszą poety? Czemu nie!

Choć sam nie pisał tomików poezji miłosnej (przynajmniej nie mamy na to dowodów), był blisko ludzi pióra, a jego działania wyznaczały kierunki rozwoju kultury religijnej i świeckiej. Wspierał artystów, fundował klasztory, kościoły, i całkiem możliwe, że finansował facjatę niejednego fresku jaworznickiego.

Od polityki do poezji – wpływ na epokę

Stanisław Myszkowski nie był postacią jednowymiarową. W polityce także miał coś do powiedzenia – jako senator Rzeczypospolitej uczestniczył w najważniejszych debatach epoki, a jego opinia ważyła więcej niż szlacheckie kontusze w całościowym rozrachunku sejmowym.

Dbał też o rozwój kultury i edukacji, promując nowe idee, które w XVI wieku brzmiały niemalże jak science-fiction. Ktoś musiał przecież odświeżać umysły szlachty w czasach, gdy największą atrakcją była popijawa po sejmiku lokalnym.

Dziedzictwo, które nie rdzewieje

Choć historia go lekko przysypała kurzem lat (i może go nie znasz lepiej niż celebrytów z Instagrama), dziedzictwo Myszkowskiego nadal tli się w przestrzeni historycznej Polski. To dzięki niemu niektóre parafie mają bogatsze skarbce, a renesansowe malowidła wciąż cieszą oko w różnych zakątkach kraju.

W sztuce, edukacji, a nawet w polityce lokalnej jego wpływ był odczuwalny przez długie dekady. Można wręcz stwierdzić, że był jednym z tych „cichych architektów” polskiej kultury końca XVI wieku. Trochę jak dzisiejszy influencer, tyle że bez smartfona i hasztagów. A może właśnie on by je wynalazł, gdyby żył dzisiaj?

Nie da się ukryć – Stanisław Myszkowski był człowiekiem renesansu w całym znaczeniu tego słowa. Intelektualista, duchowny, polityk, mecenas sztuki i kultura-os – wszystko w jednej osobie. Jego wpływ sięgał daleko poza mury biskupiego pałacu, a choć nie każdy o nim dziś pamięta, zdecydowanie zasługuje na miejsce w panteonie tych Polaków, którzy zrobili więcej niż tylko „byli sobie w historii”.

Jeśli więc przy następnym quizie pubowym padnie pytanie o znanego biskupa krakowskiego z XVI wieku – już wiesz, co odpowiadać. A teraz ruszaj, bo historia czeka, by odkryć kolejne barwne postacie dawnych wieków.

Przeczytaj więcej na: https://chiclifestyle.pl/stanislaw-myszkowski-kim-jest-i-czym-sie-zajmuje/.